Tomasz Babral

www.GolebieBabral.pl

Tomasz Babral
hodowla gołębi pocztowych
Oddział 0447 Limanowa 2
Okręg Nowy Sącz PZHGP


Tomasz Babral

Łąkta Dolna 260
32-733 Trzciana

babralos@interia.pl


Odwiedziny

Liczba wyświetleń: 133127


Tłumaczenie


O stronie

Strona internetowa utworzona przez: Stanisław Górski, tel. +48 782 647 937


TEAM BABRAL PIGEON REACING SPORT Olipiada Poznań 2019


.


Historia hodowli i nie tylko

Gołębie fascynowały mnie od dziecka, do dnia dzisiejszego pamiętam wszystkie gołębniki jakie zbudowałem w tamtych czasach, a było ich kilka. Pamietam także niektóre gołębie z tamtego okresu. Po szkole pierwsze kroki zawsze były skierowane w stronę gołębinka gdzie mogłem obserwować je do woli.  Gołębie wtedy i dzisiaj dostraczają mi wielu wpaniałych chwil. Moja hodowla w czasie studiów była prowadzona dzięki mojej kochanej siostrze Małgosi, która nie mając nic wspólnego z gołębiami  podjeła trud ich opieki. Jedank kiedy siostra wyszła za mąż, a ja w czasie studiów zacząłem wyjeżdżać za granicę do pracy hodowla została przewana. Ten etap oceniam jako czystą przyjaźń człowieka z gołębiami, ale już wtedy dzięki mojemu kuzynowi Robertowi słyszałem o lotowaniu gołębi i sporcie gołebiarskim. Robert w tym czasie prowadził własną hodowlę i pomagał w lotowaniu kol Janowi Śliwa z Łapanowa. Pomoc ta poległa na konstantowaniu gołębi do zegara. Moje do tej pory co nawyżej wracały z jarmarku lub z prywatnego treningu dając olbrzymią dawkę radości.

W roku 2004 tuż po ślubie zamieszkałem w Rdawie i wtedy wróciłem do hodowli. zaczło się to dość nietypowo ponieważ  przyleciała do nas niebieska samica, która miała związane lotki. Po uwolnieniu nie za bardzo chciała odlecieć dlatego postanowiłem ja oddać Robertowi aby włożył ją na lot , ten jednak zamiast ja zabrać podarowł mi samca do pary, a oprócz niego jeszcze jedną parę i tak znów się zaczęło…i trwa do chwili obecnej. Na szybko  zbiłem wtedy paczkę, którą trzymałem w stajni dla koni ponieważ nie miałem wtedy jeszcze gołębnika, który musiał powstać w ekspresowym tępie.

 Właśnie w tej klace wykluły się pierwsze gołębie, a dwa z nich jak się potem okazło były wybitne. Było to rodzeństwo samica PL-198-05-225 oraz samczyk PL-198-05-242. Gołębie te świetnie latały na dystansach powyżej 500 km, a rewelacyjnie spisywały się na dystansie ok. 900 km przy upalnych warunkach. Do dnia dzsiejszego linia tych gołębi jest w moim gołębniku  i jest mocnym punktem w lotach do 1000 km.

  Do Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych zapisałem się w 2005 r, była to Sekcja Stadnki należąca do Oddziału Myślenice Okreg Kraków. Prezesem wówczas był już nieżyjący śp. Jamka Jan znany w całej Polsce Hodwca. Podarował mi wówczas kilka gołębi i udzielił kliku cennych wskazówek . Może właśnie dlatego już w 2007  zdobyłem tytuł Mistrza Sekcji, Mistrza Oddziału Myślenice Gołębi młodych, który wtedy liczył ok. 150 hodowców i Puchar za najlepszego lotnika Sekcji. W następnych latach klika razy z rzędu wygrywałem, a gołębie zdobywały szpicowe konkursy. Początkowo lotowałem na zegarze ręcznym typu Benzing, ale podczas jednego z lotów zegar po wbiciu kliku golębi zablokował się, niestety do serii brakowało jednego gołębia, a w gołębniku było ich kilka, wtedy zdjąłem 4 kontrolki i pojechałem samochodem do Roberta, który mieszkał ode mnie ok. 7 km, aby wbić do Jego zegra kontrolki. Ku naszemu zdziwieniu wszytkie te gołębie zrobiły konkurs z tego lotu. Wtedy zdecydowałem o zakupie elektronicznego systemu do kostatowania gołębi i korzystamy z niego do dziś – jest to system Tauris.

Od samego początku angażuję się działalność związkową, byłem współzałożycielem oddziału Dobczyce-Stadniki Okręg Kraków, a także założycielem Sekcji Trzciana w której obecnie lotujemy. Od momentu założenia do dzisiaj jestem Prezesem tej Sekcji. Ze wzgłedu na wspólne lotowanie Oddziału Dobczyce – Stadniki z Oddziałem Kalwaria i olbrzymie różnice w odległościach ok. 80 km postanowiliśmy w Sekcji, że przejdziemy całą Sekcją do Oddziału Limanowa 2 Okręg Nowy Sącz. Obecnie Odddział liczy ok. 120 hodowców i ma 3 Sekcje : Trzciana , Łososina , Jodłownik.

 W 2012 roku przeprowadziliśmy się cała rodziną wraz z gołębiami na nowe miejsce. Na nowej działce powstał również obecny gołębnik z którego lotujemy razem z Robertem w tandemie, a u Roberta jest Gołenik rozpłodowy. Gołębie przeniesione ze starego gołębnika do nowego co prawda się przyzwyczaiły, ale gdy tylko przechodziliśmy na system wdowieństwa to w czasie ternigu jak i z lotu gołębie powracały na stare miejsce.  Trudno w takiej sytułacji o wybitne wyniki…ale z roku na rok te gołębie są systematycznie wycofywane, a w ich mniejsce wchodzą te wyklute już w nowym miejscu co zwiększa szanase na mocną drużynę.

 

Wyniki w tym momęcie nie są dla mnie najważniesze, naważniesze w tym wszytkim póki co jest jest kontakt z gołębiami i zajmowanie się nimi, oraz sytsematyczne poszeżanie wiedzy na ten temat. Jestem zwolennkiem teorii że sukces można zaplanować  i jest jedynie odłożony w czasie, a porażka jest tylko opóźnieniem sukcesu.

Uważam, że  każdy gołąb tak jak człowiek jest inny, niepowtarzalny, fascynujący. W mojej hodowli, która liczy obecnie 80 gołębi. znam każdego gołębia po „imieniu”, mało tego znam jego charakterystyczne cechy i sposób zachowania. Mój najlepszy lotnik jak do tej pory to       

   PL-0198-05-199 niebieski samczyk otrzymany w prezencie od Kol. Ryszarda Murzyna ze Słopnic ( wiekszość gołębi z którymi zaczynałem pochodzi właśnie od tego Hodowcy to wspaniały człowiek znawca tematu i Przyjaciel). Już jako młody gołąb zdobył wszystkie konkursy, a w ostatnim sezonie zdobył ich 12, zginął w pamietnym ostatnim upalnym locie z Rendsburga (Nimcy ok. 880 km) walcząc o puchar Oddziału. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego , ale wtedy moja wiedza o lotowaniu kończyła się na nasypaniu ziarna pszenicy, kukurydzy, jęczmienia i owasa łuskanego, a nie zbilansowanej karmy czy innych suplementów  i podaniu wody, która stała w piodle dopóki nie była wypita…dzisiaj nie do pomyślenia i zaakceptowania. Pomimo to gołębie robiły po 10 i 12 konkursów to świadczyło o ich sile i fenomenalnej odporności.   Najcenniejsze konkursy zostały nagrodzone oczywiście dyplomami i są wspaniałą pamiątką z tamych lat .(zapraszam do zakładki ciekawostki)

 Sezon lotowy, zazwyczaj trwa od początku maja do końca sierpnia, ale cały rok opkieki nad gołebiami staram się dokładnie zaplanować. Roczny plan prcy z gołebiami gwartantuje większa przwidywalność i stabilnośc w hodowli.  Plan zawodów przewiduje ok.  16 lotów z odległości od 100 km do 2000km.  Następnie rozpoczyna się sezon dla gołębi młodych i kończy się we wrześniu. W  Polsce w zawodach tych  rywalizuje ok. 45 000 hodowców.

W kabinie transportowej za jednym razem może być przewożone kilka tysięcy gołębi, które muszą dotrzeć bezpiecznie na wyznaczone miejsce i czas.

  Obserwacja, wyciąganie wniosków, wrodzone predyspozycje, odpowiednia selekcja i odrobina szczęścia pozwoliły mi  na stworzenie zespołu lotowego na wysokim poziomie, który w pełni mnie satysfakcjonuje. Jednak, aby móc zdobywać czołowe nagrody musiałem wypracować odpowiedni system żywienia i skuteczny system motywacyjny – jest to tajemnica każdego hodowcy, ale mając bardzo dobre relacje z wybitnymi hodowcami takimi jak wspomniany już Ryszard Murzyn czy chociażby Paweł Kozioł, Józef Konior, Jerzy Koźlik, Krystian Kahler, Mirosław Zborowski, Jaap Koehorn od których otrzymałem lub nabyłem nie tylko  gołębie,ale i wiedzę powoduje, że  ta tajemnica została w pewenym stopniu odkryta.

Udział w lotach można porównać do  najlepszej gry strategicznej – gry, w której liczy się wynik indywidualnego gołebia, ale ważniejszy jest wynik zepołowy! W całej tej zabawie, już od najmłodszych lat pomagają  mi moje dzieci Stasiu , Berenika i Tomuś oraz żona Jagienka. Często kiedy jestem w delegacji muszą zająć się karminiem i oblotami . Na stałe współpracuje oczywiście z Robertem, bez którego lotownie biorąc pod uwagę mój ograniczony czas ze wzgledu na pracę zawodową byłoby niemnożliwe.Dlatego też powstał rodzinny tandem.  Obcowanie z gołębiami daje odpoczynek psychiczny, relaks, kontakt z przyrodą, możliwość sportowej rywalizacji na zasadach fair play, kontakt z ludźmi, których poznajemy dzięki liścikom przynoszonym przez gołębie, które zabłąkały się na trasie.

 Sport gołębiarski to wspaniałe zajęcie, które jest bardzo mało znane i mało reklamowane w Polsce, a które serdecznie polecam Wszystkim. Aby Was zachęcić, na koniec chciałbym podać kilka ciekawostek dotyczących gołębi pocztowych, które ostatnio kojarzone są tylko z katastrofą budowlaną Międzynarodowych Targów Katowickich, gdzie podczas Wystawy Hodowlanej gołębi zginęło 65 hodowców.

Gołębie były pierwszymi udomowionymi ptakami. Początkowo utrzymywanie gołębi wiązało się z kultem religijnym. Na Bliskim Wschodzie gołąb uchodził za ptaka świętego i był atrybutem bogini Isztar. Według starożytnej wiedzy historycznej gołębiom przypisywano następujące cechy: prostotę, miłość, niewinność i łagodność. Zarówno gołąb, jak i gałązka oliwna stały się symbolem pojednania i pokoju.

Do utrzymywania łączności pocztowej gołębie zaczęto wykorzystywać później. Doniesienia o pierwszych użytkowanych pocztowo gołębiach sięgają okresu 1300 lat p.n.e., a przemawia za tym malowidło ścienne znajdujące się w świątyni Medina Huba z okresu Ramzesa III przedstawiające koronację Faraona. Persowie posiadali już dobrze zorganizowaną służbę pocztową.

 Do upowszechnienia hodowli gołębi doszło w roku 1070 po zniesieniu prawa feudalnego zakazującego utrzymywania tych ptaków przez niższe stany.

Gołębie pocztowe były również używane na frontach I i II wojny światowej. Wiele doskonałych gołębi lotników zostało wyróżnionych wojskowymi odznaczeniami, pobierało „emerytury”, było „pochowanych” z honorami wojskowymi.

 W wyniku udomowienia i krzyżowania hodowcy wyhodowali setki ras, jedną z nich stanowią gołębie sportowe o specyficznych właściwościach psychofizycznych (orientacja w przestrzeni umożliwiająca powrót do gołębnika z miejsca wypuszczenia i pokonywania dużych odległości dochodzących nawet do 2000 km z imponującą szybkością  ok. 100 km/h.

            Obecnie gołębie pocztowe są obiektem sportowych emocji zapoczątkowanych ponad 100 lat temu w Verviers (Belgia).

Belgia ma najbardziej osobliwe prawodawstwo wobec hodowców gołębi wszystko za sprawą tamtejszej „Ustawy o ochronie gołębi wojskowych i ich wykorzystania do zadań wywiadowczych” z 24 lipca 1923 roku. Obowiązuje ona do dziś i jeszcze nikomu nie udało się jej zmienić. W Belgii nie wolno hodować gołębi ludziom skazanym za przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu państwa, ludziom skazanym za łapanie, zabijanie lub przetrzymywanie gołębi pocztowych, a także obcokrajowcom, którzy nie dostaną na hodowlę pozwolenia z ministerstwa obrony.

W 2007 roku na XXX Olimpiadzie Gołębi Pocztowych Polacy po raz pierwszy w historii zdobyli złoty medal drużynowy.

Za 66 gołębi, pozostałych po śmierci Jos van Limpt „DE KLAK” jednego z najlepszych hodowców na świecie, na licytacji uzyskano kwotę 430 tys. €, a najdroższy z nich kosztował 31 tys. €. Natomiast za gołębia „POLSKI KSIĄŻE” olimpijczyka z Porto 2005 hodowca otrzymał propozycję 100 tys. dolarów, mimo to gołąb nie został sprzedany…wartość emocjonalna była wyższa. Z roku na rok kwoty sprzedaży podawane za 1 gołębia są coraz wyższe. Coraz modniejsze staje się równiez lotowanie ze wspólnego gołębnika. Nagrody w tych zawodach są również imopujące np: pula nagród z jednego gołebina to 140 000 euro!

Powoli do Polski przychodzi moda z zachodniej Europy, USA i Chin, tam gra się tylko o pieniądze i to o duże stawki. W jednym locie można wygrać nawet ponad 200 tys. dolarów. Niestety to powoduje, że hobby, które charakteryzowała miłość i pasja  do gołębi zmieniło się w rywalizację sportową , która w skarajnych przypadkach przeradza się w hazard i dochodowy business...

 

            Tomek Babral

     


Sekcja Trzciana